Ta zima naprawdę juz mogla by sobie pójść. Do kalendarzowej wiosny co prawda nie jest daleko, ale słońce już mogłoby zacząć przygrzewać. Prognoza pogody na dziś mówiła, że będzie słońce. Postanowiłam więc zacząć zobić porządki w ogrodzie. Poszłam wczoraj ocenić straty po zimie, i płakać mi sie chciało patrząc na te zniszczone rośliny. Niby nie było długiej zimy w tym roku, ale straty są większe niż w poprzednich latach. Myślę, że to dlatego że w grudniu było tak ciepło,wszystko kwitło zamiast spać, i nie zdążyło się przygotować na śniegi które przyszły w styczniu. Tyle roślin przemarzło, moje wrzosowisko nie przetrwało (chlip, chlip).
Na pocieszenie i ożywienie ogrodu chociaż przed domem, kupiłam kolorowe prymulki. Wniosły trochę koloru w tym zimowym ogrodzie. Przeważnie sadzę kwiaty jednego kolory do tej samej doniczki, ale już tak mam dośc tego szaro-burego krajobrazu za oknem, ze postawiłam na multikolor.
Teraz gdy wychodzę przed dom i zerkam na kwiatki, ciesze się że do wiosny coraz bliżej :)
Słonecznej niedzieli Wam i sobie życzę! :))






Oooo jak pięknie!
OdpowiedzUsuńMonique!!!! Jak Ty masz cudownie przed domem:) Okrutnie sie mi podoba!!!! A prymulki sa cudne i fajnie ze kolorowe w jednej doniczce:)
OdpowiedzUsuńPięknie,kolorowo...
OdpowiedzUsuńo jejusiu, jak ślicznie :)
OdpowiedzUsuńCudnie, kolorowo i tak wspaniale wiosennie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:)
Pięknie i kolorowo, aż żyć się chce :)
OdpowiedzUsuńO razu wiosennie się zrobiło. Prymulki cieszą oko kolorami:)
OdpowiedzUsuńOby wiosna szybko nadeszła.
W moim ogrodzie też wiele strat niestety:(
Pozdrawiam słonecznie
Nie wiem czego bardziej zazdroszcze domu czy tych kwiatów..
OdpowiedzUsuń